Gdy ktoś mówi o „Zewie” Mroza, zwykle ma na myśli nie pojedynczy utwór, lecz czwarty album studyjny artysty wydany w 2017 roku. Płyta trwa około 43 minut, zawiera 11 kompozycji i pokazuje moment, w którym Mrozu wyraźnie odsunął się od prostego popu w stronę soulu, bluesa, rhythm and blues oraz gitarowego retro.
Najważniejsze informacje o albumie Mroza „Zew”
- „Zew” to album, a nie osobny utwór o tym tytule.
- Płyta miała premierę w 2017 roku i zawiera 11 piosenek.
- Najważniejsze single to „Sierść”, „Duch”, „Nieśmiertelni” i „Szerokie wody”.
- Brzmienie łączy soul, blues, R&B i pop z wyraźnie retro produkcją.
- W 2024 roku album doczekał się wznowienia na winylu.
To album, nie pojedynczy singiel
Najważniejsze doprecyzowanie jest proste. „Zew” to nazwa całej płyty Mroza, a nie jednej piosenki. W oficjalnej trackliście nie ma kompozycji zatytułowanej „Zew”, dlatego osoby szukające konkretnego nagrania najczęściej powinny zacząć od utworów „Duch”, „Sierść” albo „Nieśmiertelni”.
Album ukazał się w 2017 roku, po wcześniejszym krążku „Rollercoaster”. Dla mnie to ważny etap w karierze artysty, ponieważ właśnie tutaj Mrozu mocniej zaznaczył własną tożsamość muzyczną i przestał być odbierany wyłącznie jako wykonawca radiowego popu.
Na płytę trafiło 11 utworów o łącznej długości około 43 minut. To rozsądny czas jak na album studyjny. Materiał nie zdąży się dłużyć, a jednocześnie daje wystarczająco dużo miejsca na zmianę nastroju i pokazanie różnych stron artysty.
Lista utworów i najlepszy punkt wejścia
Tracklista została ułożona tak, by album zaczynał się mocnym, charakterystycznym numerem, a później stopniowo rozszerzał paletę brzmień. Nie wszystkie piosenki działają w ten sam sposób, dlatego dobór pierwszego odsłuchu ma znaczenie.
| Utwór | Co wyróżnia kompozycję |
|---|---|
| „Duch” | Mroczny, wyrazisty początek i mocny wokal |
| „Sierść” | Energia, rytm i bardziej bezpośredni charakter |
| „Mgła” | Gęstszy klimat i spokojniejsze tempo |
| „Przelot” | Bluesowy oddech oraz wyraźna praca aranżacji |
| „Rewolucje” | Najbliżej klasycznego R&B i tanecznego groove’u |
| „Plan B” | Utwór przejściowy, utrzymujący album w ruchu |
| „Asteroida” | Sprężysta rytmika i bardziej nowoczesna produkcja |
| „Nieśmiertelni” | Jedna z najbardziej nośnych i radiowych kompozycji |
| „Houston” | Dłuższa, przestrzenna forma z mocnym nastrojem |
| „Jak Ty” | Bardziej osobisty i melodyjny fragment płyty |
| „Szerokie wody” | Rozbudowane zakończenie i szeroki, finałowy charakter |
Jeżeli ktoś chce szybko sprawdzić, czy ten album jest dla niego, polecam kolejność „Duch”, „Sierść”, „Przelot” i „Szerokie wody”. Te cztery utwory najlepiej pokazują rozpiętość materiału: od mroku i rytmu po bluesową swobodę oraz bardziej podniosły finał.
Brzmienie płyty opiera się na retro, ale nie brzmi muzealnie
Największą siłą albumu jest produkcja inspirowana muzyką lat 70. i 90. Słychać tu ciepłe brzmienie instrumentów, soul, blues, funk oraz współczesne R&B. Nie chodzi jednak o wierne odtwarzanie dawnego stylu. Mrozu bierze z retro to, co najbardziej użyteczne: groove, organiczne instrumenty i wyrazistą sekcję rytmiczną.
Z perspektywy gitarzysty szczególnie interesująca jest praca aranżacji. Gitara nie zawsze wychodzi na pierwszy plan, ale często buduje charakter utworu przez krótkie frazy, tłumione akordy i rytmiczne podkreślenia. To dobry przykład produkcji, w której instrument nie musi grać skomplikowanej solówki, żeby mieć realny wpływ na odbiór całości.
W „Przelocie” i „Rewolucjach” dobrze słychać, jak różne gatunki mogą pracować razem. Pierwszy utwór ma bardziej bluesowy oddech, drugi korzysta z klasycznego R&B. Dzięki temu płyta nie jest jednowymiarowa, choć pozostaje spójna pod względem brzmienia.
Moim zdaniem największą różnicę robi tu rytm i sposób prowadzenia wokalu, a nie sama liczba efektów produkcyjnych. Mrozu śpiewa swobodniej niż na wcześniejszych nagraniach, a aranżacje zostawiają mu przestrzeń. To właśnie dlatego album nadal brzmi przekonująco, nawet gdy zestawi się go z późniejszymi, bardziej dopracowanymi produkcjami.
Najważniejsze utwory i ich znaczenie dla odbioru albumu
„Duch” i „Sierść”
„Duch” otwiera płytę w sposób zdecydowany. Jest ciemniejszy, bardziej napięty i od razu pokazuje, że słuchacz ma do czynienia z materiałem mniej oczywistym niż typowy popowy singiel. „Sierść” działa inaczej, bo szybciej przyciąga rytmem i łatwiej zapada w pamięć.
Te dwa utwory dobrze sprawdzają się jako wizytówka albumu, ale nie wyczerpują jego możliwości. Osoby, które zatrzymają się wyłącznie na pierwszych piosenkach, mogą przegapić bardziej nastrojowe i kompozycyjnie rozbudowane fragmenty.
Przeczytaj również: Moby Play - Jak ten album zmienił elektronikę?
„Nieśmiertelni” i „Szerokie wody”
„Nieśmiertelni” ma bardziej komunikatywny, singlowy charakter. To utwór, od którego łatwo zacząć przygodę z płytą, zwłaszcza jeśli ktoś oczekuje mocnej melodii i refrenu, który szybko zostaje w głowie.
„Szerokie wody” pełni funkcję finału i rozszerza perspektywę całego albumu. Zamiast kończyć materiał krótkim, przebojowym numerem, Mrozu wybiera bardziej przestrzenne rozwiązanie. Dzięki temu ostatni utwór zostawia po sobie wrażenie domknięcia, a nie przypadkowego wyciszenia playlisty.
Dlaczego „Zew” pozostaje ważny w dyskografii Mroza
Ta płyta jest istotna przede wszystkim dlatego, że pokazuje moment artystycznego przełomu. Mrozu nie odcina się całkowicie od popowej melodyjności, ale zaczyna traktować ją jako jeden z elementów większej układanki. Obok chwytliwych refrenów pojawiają się mroczniejsze teksty, bardziej organiczne instrumentarium i odważniejsze decyzje produkcyjne.
Album otrzymał nominację do Fryderyka 2018 w kategorii Album Roku - Alternatywa. Sama nominacja dobrze pokazuje, że „Zew” był odbierany jako coś więcej niż kolejna radiowa premiera. Płyta znalazła miejsce pomiędzy popem, soulem i alternatywnym podejściem do produkcji.
Znaczenie tego wydawnictwa widać także w późniejszej drodze artysty. Kolejne albumy rozwijały zainteresowanie soulem, funkiem i retro, ale „Zew” był jednym z tych momentów, w których kierunek został jasno wyznaczony. W 2024 roku popularność materiału potwierdziło wznowienie na czarnym winylu 180 g oraz limitowana edycja podpisana przez artystę.
Jak słuchać tego albumu, żeby usłyszeć więcej
Najlepiej nie traktować „Zewu” jak zbioru przypadkowych singli. Polecam pierwszy odsłuch od początku do końca, najlepiej na słuchawkach albo głośnikach, które pokazują bas, rytm i warstwę gitarową. Płyta nie opiera się wyłącznie na refrenach, więc szybkie przeskakiwanie między utworami może spłaszczyć jej charakter.
Przy drugim odsłuchu dobrze zwrócić uwagę na trzy rzeczy. Po pierwsze, na to, jak zmienia się intensywność między „Duchem” a „Mgłą”. Po drugie, na rytmiczne prowadzenie „Rewolucji”. Po trzecie, na sposób, w jaki „Szerokie wody” zamykają całą narrację.
- Na słuchawkach łatwiej wychwycić detale produkcji i pogłosy wokalu.
- Na głośnikach mocniej wybrzmi groove oraz bas.
- Na winylu najważniejsze jest spokojne, albumowe słuchanie, a nie przypadkowe odtwarzanie pojedynczych numerów.
Nie polecałbym zaczynać od oczekiwania, że każda piosenka będzie potencjalnym hitem radiowym. Siła tego materiału leży w różnorodności i atmosferze. Jedne utwory przyciągają od razu, inne zyskują dopiero po kilku odsłuchach.
„Zew” Mroza najlepiej poznawać jako całą muzyczną historię
Jeżeli interesuje Cię twórczość Mroza, „Zew” jest jednym z najważniejszych albumów do poznania. To płyta o wyraźnym charakterze, łącząca melodyjność z gitarowym, soulowym i bluesowym sznytem, a przy tym pokazująca artystę w fazie świadomego budowania własnego języka.
Najlepszy punkt startu to „Duch” albo „Nieśmiertelni”, ale pełny obraz albumu pojawia się dopiero po odsłuchaniu wszystkich 11 utworów. Właśnie wtedy słychać, że „Zew” nie jest tylko nazwą płyty, lecz dobrze przemyślanym momentem zwrotu w muzycznej drodze Mroza.